|

"Elvis wiecznie żywy"
Pierwszy z dwunastu tomików (bo tom to zbyt duże słowo) poświęconych
życiu i karierze Elvisa Presleya trafił dziś do dziesiątek jak nie setek
nabywców w całej Polsce.
To pierwsza (i pewnie ostatnia) w naszym kraju tak poważna kolekcja na
temat legendarnego króla rock'n'rolla dlatego też pomimo kilku istotnych
błędów i potknięć trzeba ustawić ją z dumą na półce obok pozostałych
krążków Kinga.
Antoni Piekut w dziedzinie motoryzacji jest jak zwykle niezawodny.
Historia pierwszego Cadillaca zakupionego przez Elvisa a także kilka
wtrąceń na temat dobroczynności piosenkarza (rozdawanie samochodów
przyjaciołom, pracownikom itp) czyta się doskonale.
Na koniec to na co czekałem (i czego jak dla mnie jest za mało, ale mnie
tego tematu zawsze będzie za mało więc proszę tego narzekania nie brać
do siebie)
Jan Chojnacki i jego opowieści na temat zamieszczonych na płycie
piosenek. Jaka szkoda, że zaledwie dwóch wybranych (w zamian za resztę
dostajemy teksty piosenek do kilku innych wybranych).
Historie powstania największych przebojów Elvisa opatrzone skanami
singli i płyt są chyba jak dotąd najbardziej profesjonalną częścią
całego tomu.
Na "deser" zostawiam dołączoną do książki płytę CD.
Opakowana w kopertkę stanowiącą integralną część książki wygląda
imponująco. Setlista niestety już mniej.
Tytuł pierwszego tomu brzmi-"Elvis wiecznie żywy" i przypuszczam, że Pan
Chojnacki chciał na płycie zawrzeć przekrój przez "wiecznie żywe" hity
artysty od lat 50-tych przez 60-te aż do 70-tych. Szkoda jednak, że
zatrzymał się na roku 1972 całkowicie pomijając wiele przebojów takich
jak chociażby "Promised Land" czy "Moody Blue" (ale cóż znowu
udowadniamy, że Elvis skończył się w 1972 a nagrań z lat 70s możemy się
spodziewać w tomie zatytułowanym "Upadek króla"...).
Jutro kolejna odsłona. Tom zatytułowany "Narodziny gwiazdy" powinien
teoretycznie przynieść nagrania z
SUN i z pierwszych sesji dla
RCA. Co
jednak przygotował dla nas Pan Chojnacki? Dowiemy się za kilka godzin...
Kończąc - jak zwykle wpadkę zalicza nasze polskie Sony/BMG (ale czy to
coś nowego?). Czy przygotowując tak atrakcyjną, szeroko reklamowaną
kolekcję nie można było sięgnąć do lepszych źródeł? Mowa o utworze "Night
Rider" który został zgrany z jakiegoś dosyć starego nośnika a jego
remastering polega na tym, że nie słychać trzasków płyty analogowej (a
wystarczyło zrobić kopie z wydanego niedawno FTD). Reszta utworów bez
zarzutu, czysto, dynamicznie - rock'n'rollowo (ale to już zasługa Elvisa).
Podsumowując. Pomimo błędów w tekście, pomimo słabej jakości nagrań
(wybranych), pomimo literówek, które czasami się trafiają (mylić się
jest rzeczą ludzką) ta kolekcja to obowiązkowa pozycja na każdej
kolekcjonerskiej półce.
Przez wiele lat zazdrościliśmy innym państwom podobnych wydań, pisaliśmy
dziesiątki postów o tym jakby to było cudownie gdyby taka kolekcja
powstała w Polsce.
Właśnie powstała...
W imieniu wszystkich fanów Elvisa w Polsce, wszystkich członków OFC EP "Raised
On Rock" i swoim raz jeszcze dziękuję wszystkim twórcom tej serii za
pracę włożoną w jej powstanie. Mam nadzieję, że dzięki tej kolekcji
wiele osób na nowo odkryje twórczość i osobę Elvisa Presleya a jego
wierni fani utwierdzą się w przekonaniu, że był on największym artystą
wszechczasów.
Mariusz Ogiegło OFC EP Raised On Rock
powrót |