"Elvis na żywo"

Elvis na scenie to najczęściej opisywany, wspominany przez wielu etap w karierze tego niezwykłego artysty.
Począwszy od lat pięćdziesiątych, gdy doprowadzał do histerii nastolatki ciasno gromadzące się pod platformą na ciężarówce, która zastępowała scenę. Przez historyczne programy telewizyjne aż do lat siedemdziesiątych lat, gdy w morderczym tempie przemierzał Stany Zjednoczone Ameryki ze swym fenomenalnym show.
Na temat występów Presleya na estradzie powstały już dziesiątki filmów i książek. Niestety powstała i ta, nasza polska, rodzima publikacja, za którą należy się tylko…wstydzić

Tom dziesiąty w kolekcji Gazety Wyborczej zatytułowany jest, „Elvis Na Żywo”. Otwiera go jak zwykle tekst Pani Marii Szabłowskiej pod niewiele nawiązującym do tematu tytułem „Elvis- chodząca apteka” (!!!)
Na kolejnych kilku stronach można znaleźć tyle błędów tyle nieprawdziwych informacji na temat Elvisa, że wymienienie ich wszystkich zajęłoby mi tutaj, co najmniej kilka stron. Z tego też powodu żeby nie podnosić ciśnienia sobie ani Wam drodzy czytelnicy przytoczę tylko kilka „ciekawostek” autorstwa Pani Szabłowskiej:
 

  1. Introduction: Also Sprach Zarathustra
  2. See See Rider
  3. Something
  4. Steamroller Blues
  5. Love Me
  6. Johnny B. Goode
  7. I Can't Stop Loving You
  8. What Now My Love
  9. Fever
10. Long Tall Sally / Whole Lotta Shakin` Goin` On
11. An American Trilogy
12. A Big Hunk O' Love
13. Can't Help Falling In Love
14. Blue Hawaii
15. Are You Lonesome Tonight?

 1) „Koncerty były jednym wielkim pasmem sukcesów. A jednak, kiedy ogląda się filmy je dokumentujące: „That’s The Way It Is” (1970) i „Elvis On Tour” (1972), można dostrzec pewne symptomy przyszłego upadku Króla. Jest trochę nieobecny, jakby nie zdawał sobie sprawy, co się z nim dzieje, gdzie jest, co robi”

Czy aby na pewno oglądaliśmy te same filmy?

2) „Aloha From Hawai” („Pozdrowienia z Hawajów”) to ostatni wielki wyczyn Elvisa, chociaż już z wyraźnymi oznakami upadku. Król jest dużo grubszy, jeszcze bardziej nieobecny na estradzie, uważni wielbiciele widzą cierpienie na jego twarzy (jest już w separacji z Priscillą)

Chyba nie jestem aż tak uważnym obserwatorem jak Pani Maria, bo tych szczegółów, pomimo iż koncert znam na pamięć jakoś do tej pory nie zauważyłem.
Płyty z zapisem tego koncertu chyba też przesłuchałem „po łebkach” albo mam jakieś złe wydanie, bo u mnie kończy się ono utworem „Can’t Help Falling In Love” natomiast według pani redaktor:

3) „…kończy swój godzinny występ „Amerykańską Trylogią”.

Dalej czytamy o takich rewelacjach jak pobyty Elvisa w szpitalu czy próbach handlowania przez laborantów próbkami moczu i krwi piosenkarza.
Na koniec pozostawiam sobie zdanie po przeczytaniu, którego zadałem sobie pytanie:, kim jest Fan? Skoro Pani Maria Szabłowska uważa się za Fankę Elvisa Presleya, to nasuwa się pytanie. Czy dotychczasowe publikacjePanie redaktor w jakikolwiek sposób potwierdzą owo stwierdzenie?
Odpowiedzcie sobie sami…

4) „Czy narkotyki pomagały mu utrzymać jaką taką formę? Wszystkie wiarygodne źródła wskazują na to, że tak. Niektórzy biografowie twierdzą, że zażywał narkotyki w takich ilościach, że w porównaniu z nim Keith Richards i Jimi Hendrix są niewinnymi harcerzykami”

Na całe szczęście tekst Pani Szabłowskiej kończy to, co złe w dziesiątym tomie, który jako całość jest najlepiej dopracowaną częścią z całej dotychczasowej kolekcji.
Drugi artykuł to historia BMW 507 przedstawiona przez Antoniego, Piekuta. Na koniec tekstu dostajemy ciekawą opowieść o tym jak samochód trafił w ręce, Elvisa i jak w szybkim tempie przeszedł do innych.

Dołączona płyta to po raz pierwszy w historii tej kolekcji od początku do samego końca album tematyczny, w większości oparty na koncercie Aloha From Hawaii. Otwiera go słynna odyseja kosmiczna a kończy słynne „Are You Lonesome Tonight?” wersja ze śmiechem z 1969 roku.

Za tydzień przedostatnia część kolekcji. Może to i lepiej, bo Polacy nie będą mieli więcej okazji do czytania takich bzdur jak w dzisiejszym tomie. Niestety muszą jeszcze przejść przez tom zatytułowany „Upadek Króla”…


Mariusz Ogiegło OFC EP Raised On Rock

                                                                                
                                                                              
Powrót