"Dusza Elvisa"

„Był zdumiewająco świadomy, bardzo uduchowiony miał bardzo głębokie przemyślenia. Ludzie nie mają o tym pojęcia, myślą, że był zwykłym ignorantem, wiejskim burakiem-a to było ostatnie co można było o nim powiedzieć. Oczywiście miał ogromy talent ale był też niezwykle inteligentny. I zawsze do czegoś dążył, czegoś poszukiwał” powiedział o Elvisie podczas pobytu w Krakowie Duke Bardwell, jego gitarzysta basowy w latach siedemdziesiątych.
Po ostatni tom kolekcji Gazety Wyborczej zatytułowany „Dusza Elvisa” sięgnąłem chętniej niż po wszystkie poprzednie. Liczyłem na to, że któryś z redaktorów piszących teksty do tej kolekcji choć na chwilę pochyli się nad tą jakże mało znaną stroną największego artysty XX wieku. Łudziłem się, że może w ostatnim tomiku ktoś obali narosły przez lata mit o „wyjącym wieśniaku z wypomadowaną grzywką”.

Kiedy odbierałem książeczkę z kiosku spojrzałem na okładkę…Na zdjęciu zamyślony Elvis z prób do koncertu sit down show z 1968 roku, czarno biała refleksyjna fotka. Idealnie pasująca do jak się spodziewałem poruszanego tematu. Obróciłem tomik by choć na chwilę rzucić okiem na utwory zamieszczone na dołączonej płycie. Oniemiałem, było tak jak tylko mogłem sobie to wymarzyć. Szesnaście najlepszych utworów w stylu gospel i piosenek o tematyce bożonarodzeniowej. Elvis był królem rock’n’rolla ale nie od dziś wiadomo, że to właśnie muzyka gospel grała w jego duszy…

Zdjąłem folię zabezpieczającą i otwarłem pierwszą stronę. Czar prysnął wraz z pierwszym tekstem. Swój ostatni (cóż to za szczęście) Pani Szabłowska zatytułowała „Święty Elvis-Bóg na dzisiejsze czasy”. I zamiast kilku sensownych zdań na temat duchowej strony piosenkarza (no bo przecież trudno tu liczyć na jakiś osobisty wywód i choćby odrobinę refleksji), które wystarczyło przepisać chociażby z różnej maści zagranicznych publikacji dziennikarka skupia się na dziesiątkach naśladowców Presleya, przez których jego wizerunek mocno ucierpiał od czasu pamiętnego sierpnia 1977 roku.
 

  1. How Great Thou Art.
  2. His Hand In Mine
  3. Holly Leaves And Christmas Teres
  4. Swing Down Sweet Chariot
  5. O Come, All Ye Faithful 
  6. Reach Out To Jesus 
  7. Where Could I Go But To The Lord
  8. Known Only To Him 
  9. Merry Christmas Baby
10. Only Believe 
11. If I Get Home On Christmas Day
12. An Evening Prayer 
13. You'll Never Walk Alone
14. The First Noel 
15. If Every Day Was Like Christmas
16. Lead Me, Guide Me

W tekście czytamy też o wszechobecnym kulcie „boskiego Elvisa” a co najważniejsze o zakładanych przez fanów (choć ja wolałbym żeby zamiast tego słowa używano słowa fanatyk bo sam uważam się za fana ale we właściwym tego słowa znaczeniu i nie chciałbym się identyfikować z tymi ludźmi) kościołach Elvisa, poznawaniu tajemnicy wirującego biodra czy mistycznych spotkaniach z idolem.
 
Tekst pani Szabłowskiej tylko potwierdził słowa Duka Bardwella o tym, że „ludzie nie mają o tym pojęcia, myślą, że był zwykłym ignorantem, wiejskim burakiem”. Ale i skąd mają wiedzieć skoro osoby podające się za zagorzałe fanki a będące osobami publicznymi i mającymi coś do powiedzenia piszą o nim dokładnie jak o „zwykłym ignorancie” i „wiejskim buraku” ….?

Ciąg dalszy książeczki jak zwykle jest już bez zarzutu (w każdym swoim tekście pomijałem opis kalendarium bo gdyby tam trzeba było wskazać tzw „wpadki” to musiałbym napisać tu przynajmniej jeszcze jeden dodatkowy tom).
Antoni Piekut opisuje najbardziej królewski ze wszystkich wozów Elvisa, Cadillaca Eldorado. Tekst świetny, ryciny doskonałe a na koniec zaskakująca puenta (chyba najlepsze zdanie jakie padło w tej kolekcji). Pozwole je sobie zacytować:

„Nie wiem, które z pomysłów Elvisa są żartem, a może kpiną, a które wynikają z głębszej potrzeby. Łatwo pokpiwać z tych strojów, cekinów, okularów, fryzur, kiczu, złotych samochodów, a także wielu jego łzawych piosenek- ja byłbym jednak ostrożny w wydawaniu zdecydowanych sądów na ten temat. Myślę, że wiedział, że tego publiczność od niego oczekiwała”

Tego stwierdzenia oczekiwałem od Pani Marii Szabłowskiej, dziennikarki muzycznej i przede wszystkim fanki Elvisa (jak się na każdym kroku podpisuje). Zamiast tego bardzo pozytywne zaskoczenie pióra Antoniego Piekuta, a co do tekstów jego poprzedniczki, no cóż…potraktujmy je jak niesmaczny żart i okryjmy zasłoną milczenia

Ostatni tom zamyka skorowidz i kilka tekstów piosenek z dołączonej do książki płyty. Zabrakło już nawet mojej ulubionej części, czyli opisów piosenek autorstwa Jana Chojnackiego-szkoda bo pewnie podniosły by one znacznie poziom tego wydawnictwa…
Kolekcja dobiegła końca. Za tydzień już nie pójdę do kiosku i nie nabędę kolejnej części, nie będę mógł się już z Wami podzielić moimi przemyśleniami na jej temat.

Skoro to już koniec to trzeba by było napisać jakieś mądre zdanie podsumowujące ale wierzcie, że mam duży problem.
Z jednej strony chciałbym gorąco podziękować Gazecie Wyborczej, Radiu Złote Przeboje i wytwórni Sony za te dwanaście tomów, za to dwanaście tygodni, za te nieśmiertelne przeboje, które na nowo ożyły wśród Polaków dzięki ich kolekcji ale z drugiej strony ciśnie mi się na usta taka refleksja…czy ta kolekcja pomogła w promocji wizerunku Elvisa w Polsce.

Fakt muzyka broni się sama i kto przesłuchał dołączonych do kolejnych tomów płyt zrozumie, że zdecydowana większość tekstów i informacji zawartych wewnątrz tych pięknie opakowanych i wydanych książeczek jest zwyczajną pomyłką, która nigdy nie powinna zostać wydrukowana…

Czy tak już zawsze musi być w naszym kraju? Czy my Polacy nie możemy docenić tego czego ktoś dokonał tylko musimy za wszelką cenę znaleźć powód do plotek, poniżania i obrażania?


Mariusz Ogiegło OFC EP Raised On Rock


                                                                                
                                                                              
Powrót