|

"Narodziny Gwiazdy"
Niestety, druga część tekstu jest już...słaba. Elvis przekracza progi
SUN Records a tam zaczyna się legenda, której Pani Szabłowska nie
chciała już sprawdzić i obalić w swoim tekście...a szkoda. Mowa o
historii utworu "My Happiness", który rzekomo Presley nagrywa na
urodziny swojej matki. A wystarczyło doczytać, że Gladys Presley
urodziła się pod koniec kwietnia a pierwsza wizyta Elvisa w SUN Records
miała miejsce latem 1953...! Mało tego wystarczyło sięgnąć po materiały
z koncertów na których sam Elvis mówi, że wszedł do Studia SUN "bo byłem
ciekaw jak brzmi mój głos"...
Dalsze losy króla rock'n'rolla w wytwórni SUN autorka tekstu zawarła w
....I tu UWAGA! W pięciu zdaniach, które pozwolę sobie zacytować:
"Wszystko zaczęło się od czterech dolarów latem 1953 roku. Sam Phillips
powtarzał, że jeśli usłyszy białego śpiewającego jak czarny, nagra go i
zarobi miliony. No i znalazł takiego człowieka. Ale Sam Phillips nie
zarobił milionów. Do końca życia nie odpowiedział jednak na pytanie
dlaczego sprzedał Elvisa".
[...]
Nieco więcej na szczęście o tym okresie mówi zamieszczone kalendarium.
Niestety w całości oparte na książce-biblii polskich fanów autorstwa
Leszka C.Strzeszewskiego. Niestety w temacie nagrań studyjnych i okresu
SUN Records mocno nieaktualnej. Od czasów jej wydania (1986 rok)
pojawiło się wiele nowych faktów a podane w kalendarium tytuły piosenek
rzekomo nagranych przez Elvisa dziś zostały zweryfikowane i opisane
przez naocznych świadków i uczestników tamtych sesji jako
"nieistniejące".
Czy tego też nie dało się ustalić przygotowując jedną z największych w
Polsce kolekcji poświęconych życiu i karierze Elvisa Presleya?
Antoni Piekut i opowieść o Cadillacu Eldorado - bez zarzutu. Ciekawie i
z polotem.
Jan Chojnacki zapędził się w historię utworów "That's All Right" i "I
Forgot To Remember Forget" i w zasadzie nie można zarzucić mu żadnych
merytorycznych błędów choć znawcy tematu pewnie zauważyli w tekście
informację o tym, że podobno Elvis nagrał "That's All Right" za
pierwszym podejściem (a oficjalnie wiadomo, że było ich kilkanaście.
Mało tego-współpracujące przy wydaniu kolekcji Sony/BMG zrealizowało
kilka alternatywnych podejść do tego utworu. Ale to takie moje "sesjonograficzne
zboczenie").
Na koniec płyta. Po wczorajszej mocno dyskusyjnej trackliście dzisiejsza
jest bez zarzutu. "Narodziny gwiazdy" w książce przekładają się na
pierwsze utwory Presleya w
SUN i kilka piosenek nagranych podczas
pierwszych sesji nagraniowych dla nowej wytwórni RCA Victor. Dobór
utworów ciekawy, niestandardowy i tylko utworu "My Happiness", od
którego wszystko się zaczęło - brak-szkoda...
Za tydzień tom 3. Kupię na pewno bo choćbym miał po raz setny czytać te
same historie i wyłapywać w tekście te same powtarzane od lat błędy to
będę wdzięczny za to, że wjeżdżając do Krakowa codziennie rano z
olbrzymiego billboardu wita mnie uśmiechnięty Elvis, gdy włączam radio
nareszcie słyszę Elvisa, gdy otwieram gazetę czytam o Elvisie, gdy
oglądam telewizję widzę w niej Elvisa. I to wszystko w POLSCE gdzie
jeszcze kilka lat temu "nic w temacie Elvis Presley nie było możliwe"...
Mariusz Ogiegło OFC EP Raised On Rock
Powrót |