|
Dnia 11.05.02r. w Domu
Kultury na Rakowcu w Warszawie odbył się konkurs "Elvis żyje w Polsce" -
Przepustka do Mrągowa.
W trzech kategoriach-"Spiewam jak Elvis, wyglądam i śpiewam jak Elvis,
wyglądam jak Elvis". Do jury oceniających uczestników zaproszeni zostali
przedstawiciele naszego Fan Clubu. Obok przewodniczącej red. Marii
Szabłowskiej oraz Korneliusza Pacudy zasiedli: Prezes FC - Rafał
Kuliński oraz członek Zarządu - Jarosław Korzeniewicz.
W bogato udekorowanej w różne zdjęcia i płyty Elvisa sali Domu Kultury
impreza rozpoczęła się z lekkim "poślizgiem" o godz. 14.50.
Jako pierwszy wystąpił zespół "The King's Friends" z Jankowic. Wraz ze
swoim wokalistą p. Rybackim zaprezentowali: Blue Suede Shoes, Guitar Man,
Love Letters, All Shook Up. Widać było, że zespół zdecydowanie lepiej
czuje się w szybszych numerach naszego idola. Najlepiej wyszła piosenka
Guitar Man. Szybko i zdecydowanie zagrana niemal poderwało Jury do
tańca.
Druga prezentowała się Danuta Stolarska z Warszawy. Przebrana za Elvisa
lat 70-tych zaśpiewała polskie wersje przebojów Króla: Puk Puk, Nie Bądź
Smutna Mamo, Ogień, Dwie Drogi. Niemal jak Elvis z 1969 roku podczas
sesji w Memphis była niewolnicą swej chrypki...
Ledwie umilkły oklaski już na scenie przygotowywał się Marek Leszczyński
z Ło dzi.
Sam akompaniował sobie na gitarze i zaprezentował: Don't Be Cruel,
Always On My Mind, It's Now Or Never oraz dodatkowo z harmonijką ustną
Blue Suede Shoes. Niestety harmonijka nie dała się okiełznać kandydatowi
i co chwilę wypadała...
Dość nieśmiało na scenę wszedł Krzysztof Kniaziew ze Szczecina.
Zaśpiewał Hound Dog i część jury zrzuciło to z krzeseł. Przy Love Me
Tender czuło się klimat koncertu Presleya z lat 70-tych. Lekkie żarty z
wykonywania tej piosenki przypomniało jak Elvis sam bawił się swoją
muzyką. Kolejny numer Burning Love również okazał się świetny. Niestety
przy ostatnim utworze Heartbreak Hotel uczestnik konkursu nie mógł
wyczuć jej, przeprosił i zakończył swój występ. Przy ogromnych brawach
zszedł ze sceny...
Gdy na scenę wchodziła Małgorzata Werner z Warszawy po publiczności
szczególnie męskiej widać było, że jest z zadowolona z udziału kobiet w
tym konkursie. Zaprezentowała piosenkę Fever. Dało się wyczuć magię i
erotyzm tej piosenki... Szkoda, że kandydatka nie przygotowała więcej
piosenek.
Po tej prezentacji na chwilę przenieśliśmy się do NBC Special, gdy na
scenę wszedł Ryszard Peszko z Warszawy. Przebrany za Elvisa właśnie z
tego okresu. Zdecydowanym , mocnym głosem zaprezentował: Stuck On You,
Little Sister, Any Way You Want me, Heartbreak Hotel, Blue Suede Shoes.
Po swej prezentacji widać było, że niechętnie schodzi ze sceny.
Publiczność zaś chciała więcej. Niestety czas naglił, a kandydatów
jeszcze było kilku.
Kolejnym kandydatem był chłopak z Łodzi - Michał Karpacki. Na wstępie
przeprosił za swą grę na gitarze i zaczął... Zaprezentował Can't Help
Falling In Love i Jailhouse Rock wraz z gitarą oraz Hound Dog i Love Me
Tender z playbacku. Młodzieńcza charyzma i dynamika szczególnie przy
Hound Dog podobała się wszystkim.
I znów przenieśliśmy się do 1968 roku, gdy prezentował się Arkadiusz
Witkowski z Gdańska. Z łatwością wyśpiewał Fool Such As I, następnie
przeszedł do Surrender po którym otrzymał olbrzymie oklaski.
Zwieńczeniem tej prezentacji były piosenki Paralysed i Kiss Me Quick.
Dość niepozornie wyglądający Piotr Bugzel z Poznania zaskoczył chyba
wszystkich. Widać było jego zaangażowanie we wszystkie piosenki i czuć
było w powietrzu unoszącą się magię piosenek Elvisa. Zaśpiewał Cant't
Help Falling In Love, Hard Headed Woman, Shake Rattle And Roll oraz - co
było olbrzymim zaskoczeniem - Moody Blue!!!
Kolejny uczestnik konkursu - Damian Grzegorczyk z Tarnobrzegu był
przebrany za Elvisa z filmu "King Creole". Przygrywając sobie na gitarze
zaśpiewał Mystery Train, That's All Right Mama, Always On My Mind, Shake
Rattle And Roll oraz Hound Dog.
Na scenie zaczął przygotowywać się zespół "Blue Haze". Członkowie Jury
myśleli, że już nic ich nie zaskoczy - jak bardzo się mylili miało
okazać się już za chwilę. Na scenę pewnym krokiem wszedł Krystian
Maliszewski z Pabianic. Przebrany za Elvisa z lat 70-tych podobnie jak
Elvis przeszedł się po scenie i zaczął potężną wersję Burning Love,
kolejna była równie szybka Jailhouse Rock i trochę na uspokojenie Loving
You. Na koniec zaśpiewał Tutti Frutti. Publiczności podobał się ten
występ. Na końcu zaprezentował się Marcin Czajkowski z Białegostoku. Do
końca nie było wiadomo czy wystąpi, gdyż miał kłopoty z dojazdem.
Szczęśliwie udało mu się pokonać trudności i wraz ze swą gitarą mógł się
zaprezentować. Zaśpiewał bardzo spokojne wersje Reconsider Baby, Early
Morning Rain, That's All Right Mama i I Got A Woman.
Członkowie Jury już chcieli udać się na obrady gdy na scenę weszła
trójka artystów z Klubu Seniora i pokazała młodym widzom jak się kiedyś
tańczyło przy muzyce Rock And Roll... Jury udało się na naradę. Narada
dla uczestników trawa zapewne wieki... Organizatorzy jednak nie
spodziewali się aż tak wysokiego poziomu. Niektórzy kandydaci śmiało
mogliby się zmierzyć z tak znanymi imitatorami jak Doug Church. Niestety
organizatorom koncertu w Mrągowie chodziło nie tyle o ocenę wartości
wokalnych uczestników konkursu, ale dopasowanie kandydatów do z góry
zaplanowanego przebiegu tego koncertu.

Wygrali: Arkadiusz Witkowski, Piotr Bugzel, Krystian Maliszewski i
Małgorzata Werner. To właśnie ich będziemy podziwiać w Mrągowie.
Specjalną nominację otrzymał Michał Karpacki, a wyróżnieni zostali
wokalista zespołu "The King's Friends", Krzysztof Knaziew i Ryszard
Peszko.
Wszyscy otrzymali pamiątkowe dyplomy uczestnictwa, a członkowie Jury
otrzymali podziękowania od władz Domu Kultury. Zgromadzona publiczność
mogła jeszcze raz podziwiać występ czwórki zwycięzców. Kandydatów mógł
również ocenić przybyły Paweł Bączkowki, który przygotowywał się do
swojego występu poświęconego pamięci Elvisa Presleya.
Pełni wrażeń po tak licznych wydarzeniach myśleliśmy, że największe
emocje już są za nami. Dokładnie o godzinie 19.00 swój recital rozpoczął
Paweł Bączkowski. Zaprezentował te znane i mniej znane piosenki Elvisa.
Jak sam mówił dość długo przygotowywał się do śpiewania piosenek
Presleya. Udowodnił, że zaśpiewanie takich piosenek jak: It's Now Or
Never, Are You Lonsome Tonight, czy wreszcie How Great Thou Art - nie są
dla niego żadnym problemem. Zgromadzona licznie publiczność mogła
wreszcie poznać repertuar Elvisa z lat 70-tych, tak niedoceniany u nas w
Polsce. Najciekawszym punktem koncertu i jak sam artysta stwierdził jego
ulubionym, był moment w którym publiczność decydowała o śpiewanych
piosenkach. Odbył się prawdziwy egzamin nie tylko muzycznych możliwości
przybyłej gwiazdy, ale też egzamin ze znajomości piosenek Elvisa. Na
widowni najbardziej aktywne było grono z naszego Fan Clubu. Padały
tytuły takie jak: Blue Eyes Crying In The Rain, Pledging My Love, Blue
Spanish Eyes, I'll Remember You i wiele, wiele innych.
Trzeba przyznać, że Paweł Bączkowski wypadł na przysłowiową szóstkę. Na
prośbę publiczności zakończył koncert piosenką How Grat Thou Art.
Publiczność niechętnie rozchodziła się do domu. Przy wyjściu każdy mógł
jednak kupić sobie płytę CD "Paweł Bączkowski Sings Elvis Songs - Part
1". Muzyk dawał pamiątkowe autografy na sprzedawanych płytach.
Myśleliśmy, że to już koniec. Widać jednak było, że jeszcze Paweł
Bączkowski nie "wyśpiewał" się do końca i specjalnie dla przybyłych na
koncert fanów naszego FC zorganizował mały koncert życzeń. I znów każdy
mógł odkryć na nowo magię piosenek Presleya. She Thinks I Still care,
Where Could I Go But To The Lord, Just Pretend, What Now My Love czy You
Gave Me A Mountain nie wymagają komentarza.Jeden z fanów podsumował, że
to na pewno ktoś po kryjomu puścił koncert satelitarny z 1973 roku. Tym
razem wszyscy spostrzegli, że nadeszła już ciemna noc i pora było wracać
do swych bliskich do domu... Niniejsze wydarzenie pozwoliło naszemu Fan
Clubowi zareklamować się wśród fanów Elvisa. Nawiązaliśmy wiele
ciekawych znajomości, które - mamy nadzieję - zaowocują w przyszłości.
POWRÓT
|