|
Rocznica - Poznań 2002
16 sierpnia jest dla każdego fana Elvisa dniem szczególnym. Często
zastanawiamy się w jaki sposób oddać hołd temu artyście. Dzięki FC w tym
roku można było wspominać jego piosenki na organizowanym wyjeździe do
Poznania. Właśnie tam na dziedzińcu Urzędu Miejskiego organizowany był
koncert „Pamiętajmy Presleya”.
Rozmawialiśmy z organizatorem tego wydarzenia – Krzysztofem Wodniczkiem.
Wspomniał, że koncert zorganizował bez żadnych sponsorów i dotacji.
Zrobił to bo kocha piosenki Elvisa.

Scena udekorowana była obrazami Wojciecha Janusza przedstawiającymi
Presleya w różnych okresach jego kariery. Sam autor wspomniał, że
rozmawiał z Elvisem ubiegłej nocy...
Fani naszego FC mogli spotkać się z przybyłą Ewą Stępień – najlepszą
obecnie autorką portretów Elvisa.
Mimo, że koncert zaczynał się o godzinie 20.00 już od 19.00 dziedziniec
powoli zaczął się zapełniać wielbicielami muzyki „Króla”. Była to
doskonała okazja do zareklamowania naszego FC. Staraliśmy się by każdy
przybyły gość miał wizytówkę naszego Fan Clubu.

Wszyscy nie mogli doczekać się początku tego wydarzenia. Z widowni
wyróżniała się grupa reprezentująca FC „Raised on rock”. Miło było
patrzeć na powiewającą flagę z nazwą naszego klubu. Nasza obecność
została również dostrzeżona przez regionalne media.
Cały show zaczął się punktualnie o godzinie 20. Grupa „Sequence Band”
zaprezentowała przebój Blue suede shoes i mocno blusowy kawałek That’s
all right mama. W tym miejscu należy wspomnieć, że cały wieczór był
prowadzony przez Zbigniewa Grochala, który każdą piosenkę poprzedzał
ciekawymi anegdotkami z życia Elvisa. Wielokrotnie cytował książkę
Leszka C. Strzeszewskiego „Elvis”. Trzeba przyznać, że znakomicie
ubarwiało to występy kolejnych artystów i dzięki temu można było wyczuć
„ducha” Elvisa...
Kolejnym artystą była gwiazda wieczoru – Paweł Bączkowski. Zaprezentował
m.in. Are you lonsome tonight i How great thou art. Nie zapomniał o
naszym FC I przesłał specjalne pozdrowienia dla członków naszego FC.
Publiczność nie dawała mu zejść ze sceny specjalnie dla nas bisował.
Mogliśmy usłyszeć piosenkę My way. Cała publiczność angażowała się w
każde kolejne wykonanie. Atmosfera była wspaniała. Ludzie nucili sobie
piosenki, a niektórzy nie wytrzymywali i tańczyli na środku placu. Po
tym występie na scenę weszła orkiestra Zbigniewa Pawlaka i akompaniowała
już artystom do końca. Kolejnym artystą był Przemysław Myszkowski, który
wyróżniał się wspaniałym kapeluszem. Przypomniał przebój z roku 1972
Always on my mind.

Publiczności spodobał się występ znanego nam z Mrągowa kolejnego
wykonawcy, był nim Piotr Bugzel. Maciej Szpalik zaskoczył nas swoją
wersją piosenki Spanish eyes. Bardzo ciekawym elementem koncertu był
występ doskonale przyjętego przez publiczność Józefa Kolasińskiego,
artysty Teatru Wielkiego. Zaprezentował O sole mio i Torna a sorento.
Udowodnił tym również jak wszechstronnym artystą był Elvis Presley. W
wielkim finale wszyscy odśpiewali Blue suede shoes.
Powoli plac zaczął pustoszeć odsłaniając zabytkowe mury pojezuickiego
kolegium. Koncert trwał ponad dwie godziny, a poniedziałkowe wydanie
poznańskiego „Ekspresu” podało, że na koncert przybyło około 900 osób!!!
Po koncercie członkowie naszego FC zgromadzili się wokół osoby Pawła
Bączkowskiego. Jeszcze przez prawie godzinę rozmawialiśmy i
żartowaliśmy. Czas jednak naglił i trzeba było wyruszać w drogę
powrotną.
Była to kolejna okazja by członkowie naszego FC spotkali się i
zareklamowali nas przed innymi wielbicielami muzyki Elvisa Presleya.
Kolejny przystanek w Warszawie?
Opracował: Jarosław Korzeniewicz
POWRÓT
|